![]() | ||||||
| źródło: http://www.temysli.pl/35218/Walka_z_samym_soba.html |
Takich kobiet jak ja są setki. Niczym szczególnym się nie wyróżniam. Jak spora ilość ten kobiet mam problem z nadwagą. Nie jest to duża nadwaga jednak jest ona przyczyną mojej udręki. Pojawią się pewnie osoby, które skrytykują mnie za to, w jaki sposób o sobie myślę ale nie potrafię inaczej... niestety. Po urodzeniu dwojga wspaniałych dzieci (każdego dnia jestem wdzięczna Bogu, że je mam) pozostało mi 20 kilogramów, z którymi walczę od trzech lat... bezskutecznie. Jedni nazywają to "słomianym zapałem", inni brakiem motywacji a jeszcze inni po prostu lenistwem... Obstaję przy tym trzecim. Zamiast wziąć się do pracy wolę wyobrażać sobie, że jestem szczupła...
Obniżony nastrój, depresja... zawsze wtedy się pojawiają, gdy próbuję kupić sobie coś nowego do ubrania. Potrafię rozpłakać się w przymierzani. Zabawne jest to, że zły humor znika gdy kupię sobie frytki, czekoladę lub lody. I tak jest od trzech lat.
Co jakiś czas zrywam się do walki, sama ze sobą ale "ja" to najtrudniejszy przeciwnik. Zna moje wszystkie słabe strony...
Zadaję sobie pytanie, jak sobie ze sobą poradzić? Jak w końcu pokonać tę część siebie, która mówi: nic nie rób, leż, zjedz czekoladę, wypij piwo, dziś nie chce ci się ćwiczyć? Jest na to jakaś złota recepta> Obawiam się, że nie.
Dziś postanowiłam założyć bloga! Będzie to zapis z mojej walki. Może to pomoże...
12 lipca 2015 roku ma być początkiem nowego początku! Mam nadzieję, że wystarczy mi sił
